sobota, 9 sierpnia 2014

Ile jeszcze?

Nocą Katinie znów śnił się koszmar,który dręczył ją zaledwie dzień wcześniej.Tym razem widziała w nim więcej szczegółów niż wtedy.Słyszała głos prześladowcy.A także widziała jego posturę oraz włosy.Twarz jednak była otulona mrokiem przez,który nic nie było widać.Ten opis był jej znajomy,lecz po przebudzeniu miała mętlik w głowie i powoli zanikało to co wyniosła ze snu.......

*Rankiem*
Dziewczyna obudziła się dość wcześnie bo o 6 30 i do tego kompletnie nie wyspana.Rzecz jasna powodem tego był jakże budzący niepokój sen.
Tamtego bardzo upalnego dnia Katina postanowiła ubrać miętową koszulę i buty,białe spodenki oraz różowiutką kamizelkę.Do tego włosy spięła w wysoki kucyk.Wzięła swój uroczy plecaczek w sówki i zeszła na dół.Tam ze śniadaniem czekali na nią Angeles,Betita oraz Pablo.
-Kochaniutka choć na śniadanie-powiedziała kobieta
-Nie mogę spóźnię się do szkoły
-Do szkoły?-zaśmiała się
-Z czego śmiejesz się Angeles?-mruknęła
-Zupełnie zapomniałam ci powiedzieć że będziesz uczyć się w domu
-Jak to w domu?-słuchała ze zdziwieniem
-W domu moim zdaniem więcej się nauczysz niż w szkole pełnej różnej młodzieży do tego hałaśliwej.
-Ale..
-Żadnych ale Katino.Myślę że tak będzie lepiej.Dziś masz  wolne.Zajęcia zaczniesz od jutra.
-Dobrze ale i tak wychodzę
-Gdzie?
-Do studia el Tiempo
Angeles strąciła na podłogę szklankę z której właśnie piła.Szatynka nie wątpliwie zdziwiła się reakcją trzydziestolatki.
-Coś się stało?spytała Katina.
-Chodzisz tam na zajęcia?
-Nie..odwiedzam tam tylko przyjaciółkę-skłamała.Widziała po zachowaniu Angeles ze kobieta nie ma dobrego zdania  o tej szkole.A może chodziło o co innego?
-Uff całe szczęście-powiedziała cicho.
-Co powiedziałaś?spytała podejrzliwie
-Nie nic...-odparła
-Słyszałam przecież.Powiedziałaś "Uff całe szczęście'',miałaś z tą szkołą coś wspólnego?-brnęła dalej
-Nie po prostu słyszałam o niej wiele złego-skłamała
-Niech będzie ja wychodzę.Do zobaczenia
Katina wyszła i trzasnęła drzwiami.Betita siedząca przy Angeles była rozczarowana jej postawą.Pablo z resztą również.Oboje patrzyli na nią przenikliwym wzrokiem.
-No co tak na mnie patrzycie?Co ja jej miałam powiedzieć?To dopiero pierwszy dzień i już mam jej o wszystkim  mówić?
-Może i nie,ale Angeles złotko po co kłamać?Lepiej było w ogóle nie odpowiadać z resztą czemu tak zareagowałaś na wieść o Studio?
-Betito już zapomniałaś kto tam uczy?
-Nikt nie przychodzi mi do głowy-powiedziała po głębokim zastanowieniu.
-Alejandro Betito,Alejandro...
-Ach no przecież!Przypomniałam sobie.Myślisz że domyśli się że Katina to....?
-Nie..jeżeli Kati tam nie uczęszcza nie będzie znał jej nazwiska.Przecież jej nigdy nie widział-przerwała Beticie Angeles.
-A no faktycznie.
-Angeles mi to wszystko się nie podoba-powiedział Pablo.
-Pablito tobie nie musi się podobać.Mi chodzi o to by na razie utrzymać wszystko w tajemnicy.
-Ale ile jeszcze chcesz to trzymać w tajemnicy?Ile jeszcze zamierzasz kłamać?Nie możesz jej trzymać w niewiedzy.Powinna znać prawdę  o sobie a przede wszystkim o swoim ojcu.
-Pablo zakończmy ten temat.Wszystko w swoim czasie.
Angeles wstała z krzesła i poszła do swojego pokoju.Pablito i Betita siedzieli jeszcze w jadalni dyskutując na temat sekretu,który wszyscy troje ukrywali przed młodą szatynką.Czy ten sekret był na tyle delikatny by go ukrywać?Otóż tak.Dotyczył osoby bliskiej a za razem tak bardzo obcej piętnastolatce-jej ojca.....





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz