Katina to 15-letnia dziewczyna pochodzenia
greckiego.Jako małe dziecko wraz z rodzicami przeniosła się do
Madrytu.Los jednak spowodował że trafiła do domu dziecka.Przez wszystkie
lata spędzone w ośrodku swoją mamę
widziała tylko raz.Było to 2 lata temu.Kati miała wtedy 13 lat.Mimo
swego dość młodego wieku z całych sił nienawidziła swojej matki,która
odebrała jej szansę na normalne życie u boku kochających rodziców.
~~
.Dziewczyna siedziała w swoim pokoju wraz z współlokatorką Elisą,którą
uważała za swoją siostrę.Obie siedziały spokojnie do momentu w którym
przyszła pani dyrektor.
-Katino masz gościa-powiedziała łagodnie
-A któż to może być?-spytała sama siebie w myślach.
Isabel zaprowadziła swoją podopieczną do pokoju gościnnego.
Tam czekała na nią siedząca przy stole Constanza-jej mama.Katina
zamarła.Nie wiedziała co zrobić.W środku była jak wulkan pełen różnych
uczuć.Z jednej strony cieszyła się że w końcu ją pozna,ale z drugiej
miała ochotę wykrzyczeć jej w twarz co z niej za matka.Powoli zbliżyły
się do niej.Wtedy Kati zobaczyła że jej mama płacze.Kobieta wstała i
przytuliła dziewczynę.Mówiła pod nosem tylko "przepraszam cię
córeczko".Po chwili cichy zapytała
-Może usiądziemy?
-Dobrze-mruknęła Katina-O czym chcesz rozmawiać?
-Chcę cię niezmiernie przeprosić za te wszystkie lata
-Coś szybko się obudziłaś-przerwała jej
-Tak wiem...ale nie potrafiłam spojrzeć ci w oczy.Wiem że jestem złą matką.Wybacz mi proszę.
-Wybaczyć?Tobie?Po tylu latach?Uważasz że jeżeli popłaczesz mi się tu i
powiesz te puste słowa to ci wybaczę?Liczą się czyny a nie słowa.Ale i
tak nikt ani nic nie odda mi 13 lat bez rodziny-powiedziała płacząc
-Dziecko postaw się w mojej sytuacji.Gdy cię urodziłam miałam 16 lat
sama byłam jeszcze dzieckiem.Twoja babcia wyrzuciła mnie z domu.Nie
umiałam sobie poradzić.Nie zarabiałam pieniędzy.Wolałam żebyś była w
domu dziecka niż byś umarła prze zemnie z głodu.
-Na pewno było inne
wyjście.Mogłaś mnie oddać komuś znajomemu a nie instytucji,która nie
potrafi znaleźć mi rodziny zastępczej.Nie chcę już rozmawiać proszę cię
odejdź.
Kobieta posłuchała córki i odeszła w milczeniu...........
Uuuu.. Rozumiem, jej matkę, choć ja bym nigdy nie oddała własnego dziecka.(jakbym go miała oczywiście)
OdpowiedzUsuń